Praca z Korporacjach to szansa czy przekleństwo? To zależy…
Gdyby nie praca w świecie „korpo” jest szansa, że nie byłabym w miejscu gdzie jestem teraz 🙂
Praca w „korpo” często na początku drogi zawodowej daje nam ogromną satysfakcję, bo „tam” są narzędzia do tego by motywować pracownika, aby pracował dużo, dobrze i z ogromnym zapałem, poświęceniami prywatnego życia, pasji. Wcale nie chodziło o dobre słowo, poklepanie po ramieniu, tego było najmniej. Ale za to były awanse, sukcesy, najwyższe miejsca w tabelkach, uściski dłoni. Było auto służbowe, komputer, bony i inne narzędzia by się na tamten moment życia tym „jarać”. I tak też było ze mną… Trwało to dość długo, bo życie nie rozpieszczało. Plusem było to, że jak pracowałaś to miałaś, nic za darmo, ale była pewność wynagrodzenia, zapewnienie, że na kredyt i wakacje będzie, ego się cieszyło, a JA?
No cóż, z perspektywy czasu jestem ogromnie wdzięczna, że tam byłam, bo nie byłabym w tym miejscu gdzie JESTEM DZISIAJ
To co jednak działo się we mnie w środku, wewnątrz, jaka byłam potargana, poszarpana wiem tylko JA… To nie była też łatwa decyzja, bo w ostatniej firmie było najmniej znamion „korpo” i ten czas wspominam najlepiej ze wszystkich, a z drugiej strony lekceważyłam to co się działo we mnie. Lecz na decyzję, że poczułam, iż to już czas odejść wpłynęło kilka czynników, bardzo ważnych, niektóre pojawiały się nagle, a inne były ze mną w tym od wielu lat
Smutne, lecz bardzo prawdziwe… ale zawsze była jakaś wymówka: kredyt, wakacje, „inni mają gorzej” etc.
Co takiego wpłynęło, że jednak porzuciłam ten korporacyjny „wielki” świat?
- Poznałam Jogę Kundalini, Ajurwedę i zaczęłam powoli zaglądać do siebie, do środka, do tej małej dziewczynki, która nie potrzebowała „czerwonych dywanów”, top miejsca w tabelce, a przytulenia, uważności i bycia tutaj i teraz, korzystania z tego co ma
- Przyszedł moment, że nie czułam już żadnej satysfakcji z pracy pomimo naprawdę bardzo dobrych wyników, wspaniałych kontaktów z ludźmi z „firmy” i z klientami
- Nie były mi już potrzebne żadne propozycje awansów i innych możliwości rozwoju, czułam że to już nie o to „kaman”
- Ogromny stres z którym sobie coraz mniej radziłam, na zewnątrz zawsze konkretna, wiedziałam czego chcę, a wewnątrz frustracja, wrak, rozsypana jak liście jesienią. Znacie to?
- Wypalenie zawodowe do którego dochodziło wiele objawów somatycznych jak bóle brzucha, choroba Hashimoto, notoryczne przemęczenia, ciągłe przeziębienia i ostatecznie zapalanie płuc gdzie nie mogłam wziąć wdechu, czyli życiowej energii i wtedy poczułam, że życie mam jedno i albo teraz albo nigdy
Naprawdę nie była to łatwa decyzja, ale nadszedł dzień gdzie odważyłam się powiedzieć TAK, komu? SOBIE, swojemu życiu, swojej Nowej Drodze, o której jeszcze nie miałam pojęcia… jaka będzie…. co przyniesie… Jakie będą wady, a jakie zalety, bo na tamten moment nie miało to w ogóle znaczenia
Choć jeszcze się dużo uczę, gubię, odkrywam to dzisiaj wiem i czuję całą SOBĄ, że była to moja jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu
Być może Ciebie zainspiruję, że można inaczej, że można dla siebie wybrać, że można po swojemu!
A teraz z głębi serca Zapraszam Cię do Mojego Świata na Zajęcia Jogi i Konsultacje Ajurwedy
Z wdzięcznością Ela
